Cały dzień brzuchem do góry
w zielonej leżałam trawie.
W puchate gapiłam się chmury
i byłam szczęśliwa. Prawie.
Boś ty się napatoczył.
Boś mi zaglądał w oczy,
boś chmurki z czoła odganiał
- i niebo sobą zasłaniał.
Cały dzień nadstawiałam ucha,
chcąc słyszeć, co piszczy w trawie.
Koncert dawały dwa świerszcze i mucha,
więc byłam szczęśliwa. Prawie.
Boś ty się przy mnie zjawił.
Boś czułe słówka prawił,
boś wzdychał, boś się wzruszał
- i świerszcza mi zagłuszał.
Cały dzień w blasku słońca
grzałam się, leżąc w trawie.
Rozleniwiona, rozkosznie gorąca...
I byłam szczęśliwa. Prawie.
Boś ty się przypałętał.
Boś mnie w uścisku spętał,
bo twoje nagie ciało
na moje cień rzucało!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o pciach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o pciach. Pokaż wszystkie posty
O podziałach w małżeństwie
Najważniejszy jest dla związku
równy podział obowiązków.
Tak więc powinnością żony-
wyprać męża kalesony,
żeby były czyste, świeże...
A mąż cię po pysku spierze.
Żona zmywa po kolacji-
myślisz, sporo mając racji.
Gdy już wsadzisz nos w pomyje,
mąż w mig się do pubu zmyje.
równy podział obowiązków.
Tak więc powinnością żony-
wyprać męża kalesony,
żeby były czyste, świeże...
A mąż cię po pysku spierze.
Żona zmywa po kolacji-
myślisz, sporo mając racji.
Gdy już wsadzisz nos w pomyje,
mąż w mig się do pubu zmyje.
Lepieje antymałżeńskie
Lepiej już być w nowicjacie
niż prać co dzień męża gacie.
Lepiej gromić lud z ambony,
niźli kazań słuchać żony.
niż prać co dzień męża gacie.
Lepiej gromić lud z ambony,
niźli kazań słuchać żony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)